poniedziałek, 5 września 2016

Żółto mi:-)

Przyznać się Wam muszę, że ostatnio zapałałam miłością do żółtego, 
choć zapierałam się nie raz, że tego koloru nie znoszę!
O.K. na ścianie nadal go nie ścierpię...


...ale nie mogę się oprzeć tym pięknym dodatkom.
Jednak to co szokuje nawet mnie samą to moje marzenie 
by zdobyć gdzieś jakiś stary kredens i przemalować go na żółto!!!
Taki delikatny, pastelowo żółty odcień!
Jeszcze rok temu byłoby to u mnie nie do pomyślenia, a dzisiaj ogarnęła mnie yellow-mania!
Zamówiłam sobie trochę żółtych naczyń z kolekcji Lemon Zest Ib Laursen
pokażę je Wam wkrótce. W połączeniu z granatowym Cornflower od Ib
lub Indigo Blue od Green Gate żółć będzie świetnym kontrastem:-))))
A jak się do tego trafi piękny słoneczny dzień tej jesieni
to taka żółto-granatowa sesja w ogrodzie może być po prostu cudowna!
Nie mogę się doczekać:-)

A jak to jest z Wami, czy mieliście kiedyś do czegoś awersję, a teraz to kochacie???
Czy tylko ja tak mam???


I must tell you that lately I have fallen in love with yellow,
although I have said many times that I hate yellow.
Well, O.K. I still can't stand yellow on the walls,
but I just can't resist those beautiful yellow decors.
I even have a dream to buy an old cupboard and paint it yellow.
I'm looking for a perfect one right now.
A year ago yellow was off the table for me and now I'm full of yellowlove!
I ordered some yellow tableware from Ib Laursen Lemon Zest Collection,
I will show them later. I think yellow will be a great contrast with Ib Laursen Cornflower Collection
or Green Gate Indigo Blue Collection:-)))
And if we happen to have a beautiful, sunny day this Fall
then such a yellow and navy blue arrangement in the garden will be fabulous:-)
I just can't wait:-))))

And what about you?
Have you ever hated something and then you started to love it???
Or it's only me???














Dla zainteresowanych:
Żółte krzesło - belldeco
Turkusowe doniczki i poduszka - emma meble
Drzewka oliwne - jucca
Tabliczka metalowa - Wydziwianki Rudej
Puszka z herbatą - Tk Maxx

26 komentarzy:

  1. O rany, jak w mojej kuchni! ;-) Powinnaś zobaczyć moją kuchnię na żywo, jest tak żółta jak ta blaszka ode mnie. Ja nigdy bym się nie zdecydowała na ten kolor w kuchni, dostałam ją "w spadku" i musiałam polubić, bo nie mogłam sobie pozwolić na wymianę. I po prawie 8 latach powiem Ci, że nie ma tak źle, kolor mnie nie drażni i gdyby nie kompletny brak funkcjonalności całej zabudowy (rany, kto to projektował...), mogłabym z żółtą kuchnią jeszcze długo wytrzymać.
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Obliczyłam jeszcze raz i wychodzi mi, że z żółtą kuchnią żyję już jednak 9 lat! Jak ten czas leci...

      Usuń
    2. Ja na razie jestem na etapie dodatków, no dobra ten kredens za mną chodzi, ale jako jedyny akcent, czy kuchnię taką bym ścierpiała, nie wiem, ale masz rację, że funkcjonalność jest ważniejsza od koloru, bo do tego możesz się przyzwyczaić lub po prostu przemalować, natomiast funkcjonalności bez remontu nie poprawisz.
      Pozdrawiam serdecznie:-)))
      P.S.
      To kuchnie mamy tak samo długo, ja też mam swoją 9 lat i kilka rzeczy bym w niej zmieniła!

      Usuń
  2. Jak żółto, wesoło i radośnie, pięknie :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i pozdrawiam serdecznie:-)))

      Usuń
  3. Dodać pomarańczowy i będzie prawdziwa jesienna sesja :-)
    Za takimi żywymi kolorami, szczególnie na ścianach to nie przepadam i ja. Mam dreszcze na widok koloru "brzoskwinki" i "seledynku", a resztę jakoś bym zniosła. Pastele za to kocham wszystkie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ten pomarańczowy mógłby być w jarzębinie, ale z jarzębinką mam inne zdjęcia. Za jakiś czas je pokażę bo jeszcze nie chcę przeganiać lata:-)))
      Ja również kocham pastele:-)))
      Pozdrawiam:-)))

      Usuń
  4. I mnie ostatnio nachodzą myśli o żółtych dodatkach :)
    Pięknie to wygląda a krzesło w tym kolorze to mój faworyt! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przez to krzesło!!! To przez niego tak mnie wzięło na żółty:-))))

      Usuń
  5. Bardzo energetyzujący kolor, lubię go w swoim ogrodzie, bo rozjaśnia ciemne kąty. Piękna sesja, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogrodzie jak najbardziej jestem za żółtym:-))) Na ścianach niekoniecznie:-)))
      Pozdrawiam:-)))

      Usuń
  6. Żółty tylko w dodatkach i w kwiatach, a to dlatego, że kiedyś całe mieszkanie fachowiec pomalował na żółto, stąd ta awersja do dużej ilości żółci,ale małą ilość zniosę.
    Kiedyś nie do pomyślenia było, żebym w domu miała koronki, serwetki, obrusy, a teraz kocham takie dodatki.
    Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mamy podobną awersję:-)) Ale dużo ludzi ten kolor wybiera do malowania ścian. Ja mam też żółte ściany w sali w której uczę, ale nie była to moja decyzja...po prostu po kimś ją przejęłam i znieść tej żółci nie mogę. Ale cóż, muszę poczekać kilka lat nim będzie można zrobić remont:-(((
      Koronki i ja uwielbiam, ale masz rację kilka lat temu za nimi nie przepadałam. Może po prostu do wszystkiego trzeba w życiu dorosnąć???
      Pozdrawiam:-)))

      Usuń
  7. Anitko piękne zdjęcia :) ja kredensy mam dwa jeden jest biały a drugi kremowy :) na żółty bym się nie odważyła pomalować. Chociaż ten kolor lubię, jednak wolę białe meble - przynajmniej te które sama maluję :) Bo nad kolorem mojej przyszłej kuchni myślę cały czas;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Teraz, gdy zaczną się ponure i deszczowe dni, żółty kolor sprawdzi się idealnie!
    pozdrawiam i dobrego nowego tygodnia życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny, energetyzujący kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Anitko żółty-musztardowy lubię tylko w ciuchach :)buziolek

    OdpowiedzUsuń
  11. Moda na kolory przychodzi i odchodzi. Upodobania także. Sama przyznajesz, że jeszcze nie dawno zastosowanie tego koloru byłoby niemożliwe. Tak więc, żeby nie być skazanym na wieczne remonty, bezpieczniej jest intensywne kolory stosować w dodatkach i to w odpowiednich proporcjach.
    Pozdrawiam!
    A co do żółtych ścian - nie byłyby takie tragiczne, gdyby ludzie nie stosowali do nich beżowego (tzw. bukowego) umeblowania. Całe wnętrze w beżach, brązach i żółciach - masakra. Wystarczyłyby białe mebelki i odrobina koloru czarnego dla nadania wyrazu. Takie jest moje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja nie toleruję ciepłych kolorów w domu, ale intensywnie myślę nad przemalowaniem na żółto mebli tarasowych. Póki co się nie odważyłam. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja uwielbiam żółty kolor. Słońce ciepło energia.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Też nie przepadam za tym kolorem, choć trzeba przeznać że pewne rzeczy rodzą sie chyba dla tego koloru, i tak jest tym industrialnym krzesełkiem, bo widziałam w różnych kolorach ale do twarzy mu w żółtym i czarnym!!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Żółty kolor nie taki straszny jak go malują ;-) W postaci dodatków zdaje egzamin, a taki kredens to naprawdę świetny pomysł.Ja bym też dobrałą drewniane, żółte krzesło, tak dla spójności.Lampa metalowa w kolorze żółtym też mi się podoba, a te żółte kubki z Ib Laursen są boskie, jak cała reszta skorupek w tym i innych kolorkach :-) Jestem ciekawa Twoich kolorowych poczynań ;-)
    Buziaki :-***

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeden, dwa akcenty ale tyle? To porządna porcja energii. Nie wiem czy przekonam się do żółtego :)

    OdpowiedzUsuń
  18. To żółte krzesło piękne! Żółty w akcentach tak, ale jako dominujący kolor raczej nie. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana, ja mam również słabość do żółtych dodatków, w moim domu idealnie się wpasowują i wprowadzają ciepło do moich wnętrz.
    Czekam z niecierpliwością, aż pokażesz nam swoje nowe łupy :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...