niedziela, 17 maja 2015

Sielskie życie z rurkami z bitą śmietaną:-)

W przerwach między sprawdzaniem matur, uzupełnianiem teczki na dyplomowanie,
uczeniem się na zbliżające się egzaminy i zaliczenia dogadzam sobie jak mogę...
na przykład domowymi rurkami z bitą śmietaną. 
Jakiś czas temu udało mi się w centrum ogrodniczym upolować foremki do rurek.
Ależ się ucieszyłam ponieważ nie ma chyba prostszego sposobu na deser 
jak właśnie rurki z bitą śmietaną. 
Wystarczy kupić gotowe ciasto francuskie, nakręcić je na foremki, 
12 minut w piekarniku i rurki gotowe. 
Teraz pozostaje już tylko ubić śmietanę i voila:-)
Na ostatnim zdjęciu możecie zobaczyć jak foremki wyglądają. 
Kupiłam dwa rodzaje, ale muszę przyznać, że te które są wyżej są o wiele lepsze 
i ładniejsze rurki z nich wychodzą. Te, które są poniżej nie są już takie dobre, 
niestety w czasie pieczenia rurki się z nich zsuwają i deformują:-(
Tak więc gdybyście chcieli kupić to szukajcie takiego kształtu jak te foremki, 
które są wyżej na zdjęciu. Polecam bo same foremki kosztują grosze 
a można zaskoczyć rodzinę i znajomych ciekawym i szybkim deserem:-)
Zapraszam na degustację:-)
                                                                                                                                                                  

In the breaks between marking A-level Exams, 
complementing my files for becoming a certified teacher, 
studying for my exams I indulge myself... 
by eating delicious, homemade whipped cream tubes:-)
Some time ago I managed to buy cream roll horn molds.
I was very happy because there isn't an easier way for a fast dessert.
All you need to do is to buy some ready made puff pastry, 
roll them on the molds, keep them for 12 minutes in the oven 
and the rolls are ready. Now you have to whip some cream and voila:-)
In the last picture you can see my cream roll horn molds.
I bought two types but I must say that those which are above are much better.
The ones below are not so good, the pastry slips while baking and the rolls are deformed.
So if you want to buy some molds I definitely recommend the ones above.
I do recommend them because they are very cheap 
also you can prepare a great, fast dessert and surprise your family and friends:-)
 Enjoy:-)






















czwartek, 14 maja 2015

Truskawki, waga i bez

Nie mogę się napatrzyć na tą moją zdobyczną wagę:-)
Nadal nie wierzę w swoje szczęście, że takie cudo wpadło w moje ręce i to zupełnie za darmo:-)
Tak długo jej szukałam!
Czasami warto poczekać i nie zadowalać się jakimiś półśrodkami.

Jak maj to koniecznie musi być bez, który uwielbiam 
i z każdego spaceru z Borysem znoszę go do domu w wielkich ilościach:-)
Od jakiegoś czasu marzyły mi się emaliowane chochle:-)
Pamiętam, że moja babcia takie miała, ale jak wiadomo zaginęły gdzieś
a jak sobie uświadomiłam, że widziałabym je w swojej kuchni 
to oczywiście nikt ich nie mógł znaleźć. 
I tutaj znowu los się do mnie uśmiechnął ponieważ podczas ostatniej wizyty w TK Maxx'ie znalazłam stare, poczciwe emaliowane chochle w bardzo przystępnej cenie.
Jak widać służą mi nie tylko do nalewania zupy:-)
Jak maj to również truskawki - nie wiem jak u Was 
u nas jeszcze nie ma naszych rodzimych więc kupuję te z importu:-( 
Nie mogę się już doczekać aż nasze obrodzą.
Uwielbiam truskawki, tym sprowadzanym daleko jest do naszych polskich, 
ale przynajmniej ładnie na zdjęciach wyglądają.
Pozdrawiam Was majowo:-)
                                                                                                                                                                      

I can't stop staring at my old scale:-)
I still can't believe that I finally got it and for free:-)
I had been looking for such a scale for ages.
Sometimes it's worth waiting a little bit instead of choosing half measures.

Since we have May my house is full of lilac:-)
I love it and I bring bunches of lilac every day when I go for a walk with Boris:-)
For some time I had been dreaming about enamel ladles:-)
My grandmother used to have some of them 
but when I realised that I would like to have them in my kitchen 
nobody could tell me where they were.
But luckily, I found them in TK Maxx for a reasonable price:-)
As you can see I use them not only for serving soup.
Since we have May we can't forget about strawberries!
I love them and I can't wait for our Polish strawberries to be avaliable at the market.
Those which come to us from Spain or other countries are maybe good 
but not as good as the ones that are grown in Poland:-)
Greetings to all of you:-)

















poniedziałek, 11 maja 2015

Poznańskie Koziołki

Cudze chwalicie - swego nie znacie.
W zeszłym tygodniu miałam przyjemność robić za przewodnika po Poznaniu, 
moim rodzinnym mieście i przyznać się muszę, 
że pierwszy raz od czasu gdy byłam dzieckiem miałam możliwość 
zobaczyć nasze słynne poznańskie koziołki w akcji:-)
Cóż tak to już jest, że jeździ się po świecie, zwiedza wiele różnych ciekawych miejsc, 
a nie znalazło się czasu by choć jeden raz w ciągu 30 lat 
o 12.00 w południe pojawić się na Starym Rynku:-(
Zaskoczyła mnie ilość wycieczek szkolnych i  turystów. 
Wydawało mi się, że oprócz właścicieli kafejek 
raczej nikogo na rynku o tej godzinie nie będzie...
a jednak ktoś przyjeżdża by nasze koziołki oglądać. 
Wyczekiwanie na ich pojawienie się jest prawie tak ekscytujące 
jak odliczanie do północy w sylwestra:-)

Dla lubiących czytać - legenda związana z koziołkami:
Kiedy po wielkim pożarze miasta odbudowano ratusz, 
postanowiono zamówić u mistrza Bartłomieja z Gubina specjalny zegar na ratuszową wieżę. 
Nie każde miasto było stać na taki wydatek, 
a że Poznań był wtedy jednym z najbogatszych miast, 
rada miejska postanowiła hucznie uczcić to ważne wydarzenie. 
Zaplanowano wydać wielką ucztę, na którą miały zjechać do Poznania najważniejsze osobistości.
Pracy było co nie miara, a kucharz uwijał się jak w ukropie. 
Na główne danie miał podać pieczeń z sarniego udźca. 
Do obracania pieczeni na rożnie został wyznaczony mały kuchcik Pietrek. 
Goście już zaczęli się zjeżdżać, na rynku robiło się coraz tłoczniej, 
tyle ciekawych rzeczy do obejrzenia, a sarni udziec piecze się tak powoli.
W dodatku sam mistrz Bartłomiej opowiadał mu rano o mechanizmie zegara, 
o kółkach, które powoli się obracają cichutko tykając. 
Opowiadał o ciężarkach, które poruszają zegarowy mechanizm. 
A tu trzeba siedzieć i pilnować pieczeni. 
W końcu Pietrek nie wytrzymał i postanowił tylko na chwilkę zostawić pieczeń 
i chociaż raz spojrzeć na zegar i na te wszystkie wspaniałości na poznańskim rynku. 
Przecież nie będzie go tylko kilka minut.
Niestety nieobecność kuchcika przeciągnęła się ponad miarę, 
pieczeń spadła do ognia i spaliła się na węgielek. Przerażony chłopiec nie stracił głowy. 
Pobiegł ile sił w nogach na pobliską łąkę, gdzie mieszkańcy miasta wypasali swoje zwierzęta, 
porwał dwa koziołki i siłą zaciągnął je do ratuszowej kuchni. 
Koziołki czując, że ich koniec jest bliski, 
w ogólnym zamieszaniu wyrwały się chłopcu i uciekły na wieżę.
Tam na oczach zgromadzonej gawiedzi przestraszone zaczęły się trykać rogami. 
Widok koziołków tak rozbawił burmistrza, wojewodę i wszystkich gości, 
że darowali Pietrkowi jego winę, a zegarmistrzowi polecili wykonanie specjalnego mechanizmu, który uruchamiałby każdego dnia zegarowe koziołki. 
Od tego czasu codziennie w samo południe, kiedy trębacz gra hejnał pokazują się zgromadzonej gawiedzi dwa trykające się koziołki.

Legenda pochodzi z TEJ strony.
Jeśli myślicie o odwiedzeniu Poznania lub okolic znajdziecie tam wiele cennych informacji.
Zapraszam Was serdecznie do stolicy Wielkopolski zapewniam, że miło spędzicie u nas czas:-)
A jak już się do nas wybierzecie to dajcie znać może uda nam się spotkać:-)
                                                                                                                                                                     

You never give your country enough credit.
Last week I was more than happy to be a tourist guide of my home town
and I must admit with a shame that it was the first time 
I saw our famous Poznan Billy Goats as an adult:-)
When I was a child I often came there with my parents 
but then I've travelled around the world, getting to know strange places 
and I've never had time to go at high noon to the Old Market Place 
to see this great tourist attraction.
I was surprised by the number of school trips and tourists gathered in front of the Town Hall.
I thought that there would be only some cafe workers 
but there was a crowd of people waiting eagerly for the goats to appear:-)
It's almost like waiting till midnight on New Year's Eve!

For those who like reading here is:
The Poznan Billy Goats Legend
When the Town Hall was rebuilt after the great fire, it was decided to install a clock. 
This was to be a celebratory occasion with a sumptuous feast 
to which several eminent persons were invited. 
The main dish was to be roast venison haunch 
and the preparation befell a young kitchen hand named Pietrek (Pete). 
A lot of exciting things were happening in the marketplace at that moment. 
So much so that the kitchen hand took his eye off the roast for a second 
to watch what was going on in the marketplace. 
Unfortunately, his absence dragged on... and on.... 
and... the roast fell into the fire and was burnt to cinders. 
The terrified lad ran to a nearby meadow where the city folk grazed their animals, 
made off with two billy goats and dragged them into the town hall kitchen. 
The goats, sensing their imminent demise, 
wrested themselves free of the boy and fled to the tower. 
There, they started head butting each other before the assembled crowd. 
The spectacle so amused the mayor, voivode and all the guests 
that Pietrek was pardoned and the clockmaker bidden to construct a special mechanism 
to set the horological goats in motion every day. 
Ever since then, once the bugle sounds at the stroke of noon, 
the assembled crowd has been treated to the two head-butting billy goats every day.

This legend comes from HERE.
If you are planning a trip to Poznań you will find a lot of useful inormation on this website.
I strongly recommend visiting Poznan. You won't be disappointed.
And if you happen to be here just let me know maybe we'll manage to meet:-)


Ratusz
The Town Hall


Koziołki nieśmiało wychodzą:-)
Here comes the Billy Goats:-)


Jak się dobrze przyjrzycie zobaczycie hejnalistę na balkonie.
If you look closely you will see a bugler on the balcony.





Koziołki trykają się dwanaście razy, dzieci zawsze głośno liczą:-)
The goats head butt each other twelve times and the gathered children always check 
it by counting aloud:-)

czwartek, 7 maja 2015

Maj, cudny maj:-)

Jeśli napiszę, że kocham maj, nie będę oryginalna:-)
Któż nie kocha tego miesiąca gdy przyroda budzi się do życia, 
słoneczko cieplej przygrzewa, ptaki śpiewają i kwitną drzewka?
No może alergicy nie przepadają za majem bo jakby nie było 
jak tu się cieszyć piękną pogodą i bujną roślinnością gdy się ciągle kicha?
Cóż, chyba jednak można ponieważ sama jestem alergikiem 
i mimo psikania i kichania i tak kocham maj:-)
Uwielbiam nasze codzienne spacery z Boryskiem 
gdy widać jak praktycznie z dnia na dzień wszystko wręcz wybucha zielenią.
Mogłabym się tak z Boryskiem szlajać całymi dniami 
i nic więcej do szczęścia mi nie trzeba!

Majowe pozdrowienia przesyłam Wam Kochani 
i życzę miłego weekendu:-)
Ja niestety będę walczyć na zajęciach:-(
                                                                                                                                                                     

If I tell you that I love May, I won't be original:-)
Who doesn't love this beautiful month when everything starts  to bloom,
the sun rays are warmer, the birds sing cheerfully and the trees are in blossom?
Maybe people allergic to pollens don't enjoy this month
because it's hard to be in a great mood when you sneeze all the time.
However, I think that even people suffering from hay fever may like May 
because I'm one of them and I adore May.
I love our everyday walks with Boris when you can observe day after day 
how all plants are changing, getting greener and greener.
I could wander with Boris for hours and I don't need anything else to be happy!

May Greetings to all of you
and have a nice weekend:-)
Unfortunately, I have classes to attend to:-(








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...